Hymn Młodzieży Polskiego Czerwonego Krzyża

43. Czy wiesz, że młodzież Polskiego Czerwonego Krzyża miała swój własny Hymn napisany specjalnie dla niej?

Hymn Młodzieży to kolejny, po Hymnie Polskiego Czerwonego Krzyża (Pieśń o Czerwonym Krzyżu), utwór o tym charakterze. Na zamówienie Komisji Głównej Kół Młodzieży Polskiego Czerwonego Krzyża, znany polski kompozytor okresu międzywojennego Witold Friemann około 1934 roku napisał tekst i muzykę Hymnu. Utwór napisany został do wykonywania z towarzyszeniem fortepianu przez solistę, jak również w odmianach dla chóru (chór trzygłosowy dziecięcy lub żeński, czterogłosowy męski, czterogłosowy mieszany). Taki sposób napisania utworu wskazuje jednoznacznie, że w zamiarze miał to być podniosły utwór, wykonywany na okolicznościowych uroczystościach. O tym, że muzycznie nie jest to łatwy utwór, miała okazję przekonać się młodzież w Krakowie, która przygotowywała się do jego odśpiewania na gali z okazji 100-lecia PCK w Krakowie.
Niewiele wiemy o okolicznościach powstania tego utworu. Ciekawostką jest jednak fakt, że jedyny egzemplarz tego druku muzycznego wydanego przez Komisję Główną Kół Młodzieży w Warszawie około 1934 roku znajduje się w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie. Tu został odnaleziony i przygotowane zostało jego powojenne wykonanie na uroczystościach związanych z obchodami 100-lecia Polskiego Czerwonego Krzyża.

Hymn Młodzieży Polskiego Czerwonego Krzyża

Czerwony Krzyż to jest nasz znak!
Pod jego skrzydły idziem w świat.
Głosząc że będziem czynić tak,
By człowiek ludziom był jak brat.

Czerwony Krzyż to jest nasz zew,
Co nawołuje niczym dzwon!
Gdzie ludzki jęk, gdzie ból i krew,
Gdzie bohaterstwa wzlot i skon.

Czerwony Krzyż ogłasza wieść,
Że czy przyjaciel, czy też wróg
Pomoc każdemu trzeba nieść,
Bo tak nam czynić każe Bóg.

Ciekawą postacią jest także sam autor – Witold Friemann (1889-1977).

Witold Friemann urodził się 20 sierpnia 1889 roku w Koninie, naówczas w guberni kaliskiej, w rodzinie inteligenckiej. Ojciec jego Alfons, pochodził z muzykalnej rodziny szwedzkiej, przybyłej do Polski na początku XIX wieku. Brat Alfonsa – Gustaw Friemann (1842–1902) był dobrym kompozytorem i wybitnym skrzypkiem; przez ostatnie lata swego życia – dyrektorem Konserwatorium w Odessie. Matka Witolda, Maria, pochodziła ze znanej rodziny szlacheckiej Brodowskich. W domu państwa Friemannów panował nastrój patriotyzmu i troski o kulturę polską. Konin w tym czasie był niewielkim miasteczkiem powiatowym. Na przeszło sześć tysięcy mieszkańców, Żydzi stanowili zdecydowaną większość (ponad 3 tysiące). Niemal jedynym ośrodkiem kultury w tym miasteczku było Konińskie Towarzystwo Muzyczne. Dlatego małego Witolda rodzice oddali do gimnazjum w Warszawie. Muzyki uczyli go: prof. fortepianu Paweł Romaszko i teorii – Marek Zawirski. Później przyjęty został do Konserwatorium warszawskiego, gdzie studiował u Zygmunta Noskowskiego i Romana Statkowskiego (kompozycja) oraz u Aleksandra Michałowskiego (fortepian). W latach 1909 do 1913 przebywał w Lipsku i w Meiningen, gdzie studiował u Maxa Regera (kompozycja) i Józefa Pembaura syna (fortepian).

Karierę wirtuoza gry na fortepianie rozpoczął w Lipsku 1914 roku. Entuzjastyczne recenzje po tym debiucie, niestety, nie dały pozytywnych owoców – na przeszkodzie zaplanowanych koncertów stanął wybuch pierwszej wojny światowej. W młodym Friemannie odezwał się duch patrioty wykarmionego w domu lekturą wielkich polskich romantyków i Henryka Sienkiewicza. Wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej i „Strzelca”. W czasie wojny bolszewickiej służył jako ochotnik w 15. pułku ułanów. Do cywila przeszedł dopiero po zawieszeniu broni w 1921 roku.

Bezpośrednio po wojnie wybitny muzykolog Adolf Chybiński zaprosił Friemanna do Lwowa, gdzie przez osiem lat uczył gry na fortepianie we lwowskim Konserwatorium prowadzonym przez Polskie Towarzystwo Muzyczne. Równocześnie podjął współpracę jako recenzent muzyczny w czasopiśmie „Słowo Polskie”.

Wielkim wydarzeniem w życiu Friemanna było poznanie Ireny Lelewel, prawnuczki Prota Adama Lelewela (1790–1884) – młodszego brata Joachima – oficera napoleońskiego, posła na Sejm Królestwa Kongresowego i pisarza (ostatnie swoje prace pisarskie Prot Lelewel dyktował sekretarzowi, gdyż był już niewidomym). Pomiędzy Witoldem i Ireną nawiązała się wielka przyjaźń, uwieńczona w dniu 5 sierpnia 1922 roku ślubem we Lwowie. Z małżeństwa tego przyszedł na świat syn Jerzy. Irena, z wykształcenia polonistka, tłumaczka wierszy z francuskiego oraz autorka wielu własnych utworów, była przez przeszło 50 lat wspólnego pożycia małżeńskiego prawdziwym natchnieniem dla Witolda. Po jej śmierci Friemann załamał się psychicznie i do końca życia nie mógł już pracować twórczo, unikał ludzi i trudno było nawiązać z nim kontakt.
W okresie lwowskim Friemann zdobył dużą popularność jako kompozytor, głównie dzięki swej liryce wokalnej. Jego pieśni śpiewała między innymi królowa polskich sopranów – Ada Sari.

W 1929 roku Friemannowie opuścili Lwów, przenosząc się na cztery lata do Katowic. Tu Friemann był współorganizatorem Konserwatorium, w którym objął stanowisko dyrektora. Z jego inicjatywy przy tej uczelni została zorganizowana jedyna w kraju Wojskowa Szkoła Muzyczna. Dzięki tej szkole, poziom orkiestr wojskowych w latach międzywojennych, znacznie się poprawił.

W 1933 roku Friemann przeniósł się do Warszawy, gdzie podjął pracę w Polskim Radio. To w tym okresie napisał Hymn Młodzieży Polskiego Czerwonego Krzyża. Równocześnie dużo koncertował jako pianista. W programach tych znaczne miejsce zajmowały jego utwory. W czasie okupacji przebywał w Warszawie, włączając się w ruch Polski podziemnej. Dawał koncerty z muzyką polską, zakazaną przez okupanta. Podczas Powstania brał udział wraz z synem w walce z bronią w ręku. Był moment, gdy postawiono ich pod ścianą, na rozstrzelanie.

Gdy Friemannowie w 1945 roku powrócili do Warszawy, ich mieszkanie przy Al. Niepodległości 132 było całkowicie zniszczone. Musieli zamieszkać pod Warszawą, w bardzo złych warunkach. Dlatego z radością przyjęli propozycję kuzyna ks. Władysława Korniłowicza, aby przenieść się do Zakładu w Laskach, gdzie właśnie znalazł się wakat nauczyciela muzyki – po opuszczeniu Lasek przez Włodzimierza Bielajewa. I tak rozpoczął się ostatni etap życia Witolda Friemanna.

W tym czasie Laski zgromadziły prawdziwą elitę młodzieży niewidomej. Część wychowanków jeszcze z okresu międzywojennego przybyła na zorganizowany przez Zakład kurs masażu leczniczego. Ponadto z każdym dniem zjawiali się tzw. „minerzy”, czyli chłopcy, którzy utracili wzrok w wyniku wypadków wojennych i powojennych. Witold Friemann znalazł się w swoim żywiole: utworzył dwa chóry czterogłosowe – męski i żeński, uczył gry na fortepianie, komponował melodie do znanych wierszy kompozytorów polskich i obcych, prowadził zajęcia umuzykalniające. Jego żona Irena prowadziła bibliotekę czarnodrukową oraz pisała teksty dla potrzeb męża. Pierwszym wspaniałym koncertem były jasełka, wystawione w styczniu 1947 roku. Byłem na tym występie. W sali na drugim piętrze Domu Dziewcząt zgromadził się tłum zaproszonych gości. Owacjom nie było końca. Jeden z gości szwajcarskich napisał później: „Przyjechałem do Lasek, aby pomóc Zakładowi, tymczasem zostałem obdarowany najgłębszym przeżyciem artystycznym”.
Chóry laskowskie dawały wiele koncertów propagujących nie tylko piękną muzykę, ale i tradycje narodowe. „Pan Friemann był niezwykle wymagający – wspomina Zdzisław Silecki – ale równocześnie serdeczny i przyjazny. To była piękna, profesjonalna działalność wielkiego artysty”. Laski w owym czasie rozbrzmiewały muzyką. Dla poprawy poziomu śpiewu Friemann sprowadził do Lasek Zofię Kozłowską (1871–1958), która ze swoją młodszą siostrą Marią (1881–1961) prowadziły szkołę śpiewu we Lwowie, a następnie w Warszawie.
Witold Friemann potrafił wciągać do pracy innych. Z radością przekazał główną rolę odpowiedzialnego za muzykę, niewidomej pianistce z Konserwatorium w Łodzi – Stefanii Skibównie, absolwentce Lasek. W końcu lat czterdziestych, bardzo często przy prowadzeniu chóru dziewcząt, wyręczał się Heleną Bętkowską.
Witold Friemann zmarł 22 marca 1977 roku. Pochowany został w grobie rodzinnym na Powązkach.

Jego twórczość kompozytorska: 3 symfonie (wszystkie skomponowane w Laskach), 5 koncertów na fortepian, 12 na różne instrumenty (większość powstała również w Laskach), muzykę kameralną, utwory fortepianowe, pieśni chóralne i pieśni solowe, między innymi „Cudne oczy”. Łącznie w druku ukazało się ponad 400 utworów. Część rękopisów została zdeponowana w różnych bibliotekach.

opr. m.in na podstawie Władysław Gołąb, Witold Frieman , Źródło http://www.swiatbrajla.org.pl/?witold-friemann,44

Na zdjęciach:
1. Witold Friemann
2- 9. Egzemplarz Hymnu Młodzieży PCK ze zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej
10. Chór młodzieży z warszawskich Kół w czasie uroczystej akademii wraz ze sztandarami.
11. Wykonanie Hymnu przez krakowską młodzież na gali z okazji 100-lecia PCK w Krakowie.
Wkrótce ukaże się nagranie muzyczne tego utworu przygotowane przez Małopolski Oddział Okręgowy PCK.

Źródło: Małopolski Oddział Okręgowy PCK http://pck.malopolska.pl/

Wszędzie i dla wszystkich – PCK

Właśnie pod taką nazwą wygrał projekt, który zgłosiliśmy w ramach programu Fundacji Tesco „Decydujesz, pomagamy”. Serdecznie dziękujemy fundacji TESCO oraz wszystkim, którzy głosowali na właśnie nasz projekt. To dzięki Państwa głosom zostanie zrealizowane kolejne ważne przedsięwzięcie. DZIĘKUJEMY!!!

Wiersze poświęcone Polskiemu Czerwonemu Krzyżowi

42. Czy wiesz, że w rożnych okresach działalności organizacji powstawały wiersze poświęcone Polskiemu Czerwonemu Krzyżowi?

Dziś publikujemy w naszej ciekawostce kilka wybranych wierszy poświęconych Czerwonemu Krzyżowi. Ich autorami są m.in wybitni polscy poeci Jan Kasprowicz i Kazimiera Iłłakowiczówna.
Iłłakowiczówna była związana z PCK. Jej wiersz jest bardzo osobisty, wyrósł z własnych doświadczeń – w czasie I wojny światowej była sanitariuszką działająca pod znakiem czerwonego krzyża, choć prawdopodobnie był to Rosyjski Czerwony Krzyż. Potem także angażowała się w działalność naszej organizacji.
Ciekawy jest także wiersz autorstwa Edwarda Ligockiego pt. Do młodzieży. Prawdopodobnie jego autor to żołnierz gen. Józefa Hallera, który jako Prezes PTCK w latach 1920-1926 zainicjował powstanie Kół Młodzieży Polskiego Czerwonego Krzyża. Nie dziwi więc fakt, że jego przyjaciel, współtowarzysz walk, ale również poeta, napisał taki utwór poświęcony młodzieży i do niej skierowany.

Zaczynamy jednak naszą prezentację od najbardziej znanego, współcześnie recytowanego i popularnego utworu Ludwika Andrzejowskiego pt. „Czerwony Krzyż”.

„Czerwony Krzyż” – Ludwik Andrzejowski

Z krwi oceanu, z morza ognia,
nie tylko podłość w nas wyrasta.
Z burzy, co w proch rozwala miasta
i domy nam obraca w zgliszcza,
nie tylko rośnie w sercach zbrodnia,
nie tylko śmierć, co świat wyniszcza,
nie tylko z nędzy i cierpienia,
człowiek na zwierzę się przemienia,
a wśród zakłamań i omamień –
nie każde serce krzepnie w kamień.
Gdy chcesz w świat grozy i szaleństwa,
iść z dumnym czołem człowieczeństwa,
to sztandar weź, a na sztandarze
oddaj swe serce światu w darze
i sięgnij jeszcze większych wyżyn,
i serce swoje połącz z krzyżem,
i zbierz w nie wszystkie krwi otchłanie,
co płynął wciąż niepowstrzymanie
i dźwignij ponad światem wzwyż
wszechludzki znak – Czerwony Krzyż.
Sztandary zbrodni leżą w błocie,
Sztandary zwycięstw krwią zbryzgane,
ozdobią muzealną ścianę, spoczną w swej chwale i martwocie.
Z mrocznej epoki grozy, strachu
i nagłej śmierci niespodzianej
zostanie jeden sztandar żywy,
jako ludzkości znak prawdziwy,
dopóki w nowym świata gmachu
nie zabrzmi pieśni głos szczęśliwej.
Lecz nim szatańskie echa bojów
zagasną w ciszy wszechpokoju,
Niechaj sie dźwiga wszędzie wzwyż
Miłości znak- Czerwony Krzyż.

„Polski Czerwony Krzyż” – K. Iłłakowiczówna

My, którzy wiemy –
jak się wojna kończy
jak się zwycięstwo
lub klęska sposobi
jak wiosna polska
we zbożach się bieli
i jak się wioska polska
jasno pali!

My, którzy służym
milczący i wierni
sami nie wiedzą
jaki los nas czeka,
czy gorzka będzie nagroda
czy słodka
i czy nas przyszłość
uczci czy oczerni,
czy chodzić będziem w hańbie
czy też glorii,

My, co niesiemy przez
różne zagony
na polskich barkach ciężki
Krzyż Czerwony
My należymy także do historii…

Będą wiedzieli, słyszeli
w narodzie
ze słów kroniki o naszych
przygodach,
o powodzeniach, o marszach,
o szkodach,
o pracy w skwarze, pod deszczem,
na chłodzie,
o długich nocach spędzonych
bezdomnie,
łzach, co zawsze były
pod powieką,
łzach, które wola zepchnęła
daleko
aż na dno serca, jak pod
trumny wieko.

O tym,że mięsni byliśmy
niezłomnie
i do absurdu nieraz
miłosierni,
a zawsze, wszędzie aż do
końca wierni,
a zawsze – nawet zaplątani
w matni
z miejsca cierpień
schodziliśmy ostatni

„Polski Czerwony Krzyż” – Zygmunt Drabik

Spójrz i oto symbol, który płonie czerwienią Krzyża
Czuły i miłosierny, dobrą podaje ci dłoń …..
Klęska, jak biały Anioł, czoło promienne
Nad zranionią twą ręką, z której zwisa wypadła broń.

Czuwa nad tobą wszędzie, idzie w bitew zamiecie
Symbol, którego imię dźwięczy, jak dzwonowy spiż,
Symbol, którego dzisiaj święcisz dwudziestopięciolecie
Polski Czerwony Krzyż !

Kiedy cię los dosięgnie, kiedy cię klęska złamie,
Kiedy pożarem krwawym nocą twój płonie dom,
Wtedy przyjdzie ofiarny, silnie poda ? ramię
Wtedy pociechę niesie smutkom twoim i łzom.

Dźwignie cię w ciężkiej doli, dźwignie cię swą pomocą
Kiedy bezsilny padasz, kiedy wśród trwogi drżysz,
Idzie do ciebie czujny, czujny i dniem i nocą
Polski Czerwony Krzyż !

Wiersz napisany przez Zygmunta Drabika, przerobiony i dostosowany do XXV -lecia Kół Młodzieży P.C.K. w Krakowie.

***
Czerwony krzyżu, w morzach krwi
Pociechą błyszczysz smutną
Gdy bój, mord, i jęk, i łzy
Ten rozhukany tan swój utną.

Czerwony Krzyżu, kiedyż w biel
Roztlisz się promienistą,
Wszechumiłowań znak i cel
Daremny dziś Ewangelisto?”

Miriam

Źródło: Małopolski Oddział Okręgowy PCK http://pck.malopolska.pl/

Polski Czerwony Krzyż wobec Powstania Warszawskiego

Przygotowania do  Powstania, jakie na ziemiach polskich czyniła Komenda Główna Armii Krajowej znane były również PCK. Wtajemniczone osoby od dłuższego czasu  gromadziły w różnych częściach  miasta odpowiednie zapasy  materiałów sanitarnych, leków, sprzętu, narzędzi chirurgicznych, jak również zapasy żywności, pościeli, koców i innego wyposażenia szpitalnego. Najlepiej zaopatrzone składnice  znajdowały się przy ul. Pańskiej,  na Krakowskim Przedmieściu i na Nowym Świecie.

Nadszedł dzień 1 sierpnia 1944 roku – wybuch Powstania stał się faktem. Sam termin wybuchu okazał się jednak zaskoczeniem dla wielu pracowników PCK, gdyż rozkaz dowódcy AK, gen. Tadeusza  Komorowskiego „Bora”, o godzinie „W” nie dotarł na czas do Zarządu Głównego PCK.

Od pierwszych dni Powstania personel medyczny, pielęgniarki i sanitariuszki PCK podejmowali prace patrolowe, polegające na penetrowaniu przydzielonego im terenu, aby  rannych lub chorych jak najszybciej przenieść do szpitala lub najbliższego punktu opatrunkowego.  Przez pierwszych  10 dni powstania czynnych było 7 szpitali PCK, w tym przy ul. Smolnej 6,   ul. Jaworzyńskiej 2, ul. Foksal 7, ul Mokotowskiej 55, ul Drewnianej 8   oraz 14 ambulatoriów.

Podczas Powstania Niemcy nagminnie nie szanowali znaku Czerwonego Krzyża, bombardując szpitale, paląc i niszcząc oznaczone godłem  czerwonokrzyskim miejsca pobytu chorych i rannych ludzi, łamiąc w ten sposób wszelkie konwencje humanitarne. W większości zajętych szpitali  mordowali  wszystkich  chorych  oraz personel. W wyniku rozstrzeliwań i morderstw popełnianych przez żołnierzy niemieckich, PCK ponosił bardzo duże straty podczas ratowania ludzi.

W pierwszych dniach sierpnia Niemcy zajęli  i podpalili  kamienicę przy ul. Smolnej 19,  w której swoją siedzibę miały władze Zarządu Głównego PCK i Warszawskiego Okręgu PCK, paląc tym samym całe archiwum Biura Informacji i niszcząc wiele tysięcy kart ewidencyjnych oraz depozytów. Spalony szpital przy Smolnej przeniesiono częściowo do szpitali zorganizowanych przy ul. Pierackiego 3/5 i częściowo przy ul. Kopernika 11/13.

W poszczególnych dzielnicach Warszawy PCK obejmował opieką  chorych i rannych powstańców oraz osoby cywilne (w tym wymagających szczególnej troski osoby starsze, inwalidów i kobiety z dziećmi). Sanitariuszki łączniczki dysponowały bielizną, ubraniami, kocami, swetrami i spodniami, które przekazywały powstańcom i osobom cywilnym. PCK występował również  w roli służby pomocniczej. Dożywiano żołnierzy wychodzących ze szpitali przed powrotem do oddziałów powstańczych. Przybyłym oddziałom z Puszczy Kampinoskiej przekazano 2000 sztuk bielizny, 500 par skarpet i onuc, 100 prześcieradeł i ręczników oraz ponad 100 palt i kurtek, kilkadziesiąt par butów oraz  kilkanaście kilogramów mydła i bielizny. Tworzono sierocińce i schroniska, zaopatrując je w żywność i zapewniając pomoc lekarską.

Powstawały także tzw. Drużyny Pogrzebowe, które na Górnym Mokotowie chowały zwłoki cywilów oraz poległych żołnierzy. Mogiły i nazwiska ofiar były notowane, tworzono plany rozmieszczenia grobów. We wszystkich dzielnicach miasta organizowano za pośrednictwem Biura Informacyjnego tzw. małe filie informacyjne.

Pogarszająca się z każdym dniem sytuacja i brak nadziei na jakąkolwiek pomoc z zewnątrz  zdecydowały o podjęciu przez dowództwo Powstania rozmów  kapitulacyjnych ze stroną niemiecką. W rozmowach, które toczyły się od 30 września do 2 października w Ożarowie pod Warszawą ze strony polskiej uczestniczyła delegacja, w składzie której byli między innymi: wiceprezes PCK, hrabina Maria Tarnowska, reprezentująca Radę Główną Opiekuńczą oraz  dr Hieronim Bartoszewski, reprezentujący właśnie Polski Czerwony Krzyż.

Rozmowy zakończyły się 2 października 1944 roku, podpisaniem układu o zaprzestaniu działań wojennych  w Warszawie. Na podstawie  powyższych postanowień  wszyscy żołnierze oraz służba sanitarna, w składzie której znajdowały się pielęgniarki i sanitariuszki PCK, otrzymała prawa jeńców wojennych. W myśl porozumienia PCK był odpowiedzialny za przeprowadzenie ewakuacji z Warszawy wszystkich szpitali, punktów opatrunkowych wraz z rannymi i chorymi. Poza miasto wywieziono w ten sposób ponad 5 tys. osób. Akcję ewakuacyjną zakończono 24 października, kiedy to ostatni pacjenci szpitala przy ul. Jaworzyńskiej 2 opuścili ruiny stolicy. PCK pomagał organizować wysiedlonej ludności miejsca pobytu w miejscowościach peryferyjnych. Jednak dla większości Warszawiaków opuszczenie stolicy oznaczało pobyt w Dulagu 121 w Pruszkowie. Obóz istniał od nocy z 6 na 7 sierpnia 1944 roku. Mimo iż był pod opieką Polskiego Czerwonego Krzyża oraz Rady Głównej Opiekuńczej, warunki bytowe były w nim skrajnie trudne. Przez to miejsce  przeszło około  600 000 mieszkańców Warszawy.

Na apel Polskiego Czerwonego Krzyża w Londynie, Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża w Genewie wysłał dwa wagony z pomocą humanitarną dla obozu, które dotarły 12 i 15 września 1944. Transporty zawierały leki oraz żywność. Paczki MKCK docierały również do żołnierzy Powstania, którzy znaleźli się w obozach na terenie Niemiec.
Delegat Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża w Genewie Paul Vyss w raporcie z wizytacji obozu w dniu 18 września 1944 roku pisał, że z chwilą przybycia do obozu następowała selekcja – mężczyźni powyżej16 roku życia zdolni do pracy byli od razu wysyłani do Niemiec. Podobnie kobiety, często po rozdzieleniu z rodziną były deportowane.
Paul Vyss  podjął w tej sprawie rozmowy, między innymi w Warszawie z Gubernatorem Warszawy Ludwigiem Fischerem, a w Krakowie z Gubernatorem Generalnym Hansem Frankiem.  
Powstanie Warszawskie było dla Polskiego Czerwonego Krzyża  testem sprawności organizacyjnej. Pracownicy, lekarze, pielęgniarki i sanitariuszki PCK wypełnili swoje powinności patriotyczne i humanitarne z najwyższym poświęceniem, pokonując niewyobrażalne trudności  i często  płacąc za to najwyższą cenę.
Cześć Ich Pamięci. 
Opracowano na podstawie książek Pana Zdzisława Abramka „Powstanie i działalność Polskiego Czerwonego Krzyża 1912 – 1951 ” i Pani Renaty Strzeszewskiej „Karty w pięciu kolorach”, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa 1974 oraz na podstawie oryginalnych dokumentów z Gabinetu Historycznego Archiwum Zakładowego Zarządu Głównego PCK oraz Archiwum Krajowego Biura Informacji i Poszukiwań PCK

Żródło: Polski Czerwony Krzyż